Moje życie kojarzy mi się z balansowaniem na linie. Stalowej i miejscami odblodzonej. Idę (bo muszę), stawiam krok za krokiem (bo muszę) i nagle wiuuuuuuu, poślizg, zjazd, upadek. Może i na siatkę, ale i tak upadek.
Dziś znowu mam taki poślizg. Te urodziny mnie dobiły…