Święto to kojarzy mi się głównie z Niemcami. To tu nauczyłam się je obchodzić. I bardzo je lubię. Jego nastrojowość, spokój, wyciszenie… Zmrok, dzieci z lampionami, cieńkimi głosikami śpiewające piosenki o św. Marcinie… Moje dzieci jeszcze parę dni po tym święcie (czasem tygodnie) przebierają się za legionistę i z zapałem dzielą się swoim płaszczem z żebrakiem.
Ale i w naszej tradycji postać ta jest bogato reprezentowana. Przynajmniej w ludowych przysłowiach:
- Jaki Marcin taka zima.
- Jaki dzień na świętego Marcina, taka będzie cała zima.
- Jeśli na Marcina sucho, to Gody z pluchą.
- Święty Marcin po lodzie, Boże Narodzenie po wodzie.
- Gdy Marcinowa gęś po wodzie, Boże Narodzenie po lodzie.
- Gdy mróz na Marcina, będzie tęga zima.
- Marcin na białym koniu jedzie.
- Marcinowa pogoda mrozów zimie doda.
- Gdy liście przed Marcinem nie upadają, to mroźną zimę przepowiadają.
- Liście padają, drogę ściełają, dla Marcina wiatr je ścina.
- Na świętego Marcina lód, na Trzy Króle wody bród.
- Jeśli zima swą drogę zaczyna, to czyni to w dzień świętego Marcina.
- Jak Marcin na białym koniu przyjedzie, to ostrą zimę nam przywiedzie.
- Jeśli Marcin z chmurami, niestałeczna zima przed nami.
- Święty Marcin błoniem jedzie siwym koniem.
- Pierś z marcinowej gęsi biała, to zima będzie stałkowała.
- Na świętego Marcina najlepsza gęsina, patrz na piersi, patrz na kości, jaka zima nam zagości.
- Na Marcina gęś na stole, którą nade wszystko wolę.
- Wesele Marcina: gęś i dzban wina.
- Święty Marcin pije wino, wodę pozostawia młynom.
„Nowa księga przysłów polskich”, red. Julian Krzyżanowski