Obawiałam się stosu, a padło na kogo innego. Pewnie dlatego, że Jagnę nazwałam Maryną. Skąd mi się Maryna wzięła? Nie wiem. Z Janosika pewnie. Ofiarą linczu padła w każdym razie Kocica.
Nie spalono na stosie z powodu braku stosu
ale wyklęto od czci i wiary
za notkę
za formę
za treść
Potraktowali dosłownie, co było niedosłowne
Potraktowali poważnie, co było ironiczne
Potraktowali z góry, co było z dołu
I pękli. Jak baloniki napełnione gazem. Helem?
Ale czyż nie lepsza krytyka, nawet balonowa od obojętności?
Ja tam jej zazdroszczę. Jeszcze trochę i otrzyma tytuł największej polskiej skandalistki.
Nie zrażaj się, Kocico!