Nic z tego nie rozumiem. On pije, bije, wyzywa, żeni jej się za plecami, a ona kocha. No, dobra, że kocha to ok. Za to pewnie nic nie może. Ale że nie wstydzi się tego?
I jeszcze przyprowadza nam go przed oczy? Na imprezę? Imprezę dla dzieci dodam. Gdyby jeszcze dziecko było dobrym pretekstem, ale on przez cały czas ani słowa do małej nie powiedział.
No i że w ogóle śmiał przyjść? Czyżby nie wiedział, że my wszystkie wiemy? Wszyscy wiemy.
Nikt z nim nie rozmawiał, ale trochę mała to satysfakcja, gdy każdy miał ochotę napluć mu w twarz. Hm… Jakoś nie wypadało…
A ja to nawet miałabym powód, żeby się go bać. W końcu tłumaczyłam jej obdukcje lekarskie na niemiecki.
No tak. To już kolejna brazyliana, w którą się wkręciłam… Ja to mam talent!