ballada-z-trupem blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: mezczyzni

Mój mąż dzisiaj rano wcześnie wstał, bo – jak sam mówi - obudziło go (i wybiło ze snu) chrapanie.
Jego własne…

Dostałam nieoczekiwanie godzinę wolnego. Mój syn orzekł, że nie muszę iść z nim na skrzypce, że on sam. Hurra!
To opowiem Wam parę anegdotek o moim „munżu”. Najpierw wyjaśnię skąd ta forma.
Było to tak: mąż mój, uczący się dopiero polskiego, ale już całkiem nieźle nim
władający odczuwał niezrozumiałą awersję do słów z głoską „ą” i stąd też mówił o sobie „munż”. I tak zostało.
Znana też jest (w niektórych kręgach oczywiście) analogiczna opowiastka o tym, jak stojąc przed lustrem niegdyś i mocno wciągając brzuch orzekł z samozadowoleniem: „chudy jestem jak wunsz”. Oczywiście „chudy jak wunsz” to juz dawno wówczas nie był, niemniej jednak w porównaniu z dniem dzisiejszym to i była połowa. Teraz już nie mówi, że jest „jak wunsz”. Teraz aktualne jest twierdzenie, że „nie jest gruby, tylko ma ciężkie kości”.
Hm, przypomina mi się znajoma, która kiedyś opowiadała o swoim z kolei mężu, któremu złapała kiedyś fałdkę tłuszczu i pyta
- a to co?
- mięśnie - on na to
- mięśnie? – zdziwiła się – a czemu takie miękkie?
- bo rozluźnione!
Zastanawiam się, dlaczego tak bardzo lubię natrząsać się z facetów. Myślę, że to dlatego (abstrahując od tego, że są wdzięcznym tematem), iż wiele lat, stuleci wręcz, czy może i więcej oni się natrząsali z nas. I jakaś taka żądza odwetu się wykrystalizowała. Pamiętam na przykład jak kiedyś (dawno, dawno temu) szłyśmy sobie z siostrą  (S1) uliczką Paryża, a za nami szło dwóch zaprzyjaźnionych panów. Za nami, nie dlatego, że byli oni muzułmańskimi kobietami, a dlatego, iż chodnik był bardzo wąski. No i tak szliśmy sobie czas jakiś dwójkami i przez cały czas ten panowie nas komentowali (śmiałym półgłosem). Nasze nogi, nasze pupy, nasz chód, nasz ubiór. Wszystko. W sposób obrzydliwie i rażąco seksistowski. Długo się potem zastanawiałyśmy, co by było gdyby było odwrotnie. Gdybyśmy to my szły za nimi i komentowały ich. Po której minucie (sekundzie?) żyłka by im pękła. Zwłaszcza, że nie byli Apollami…
Ok, to było 10 lat temu, czasy się zmieniły. Dziś dziewczęta już mówią o chłopakach „ciacho”, Passentówna pisze felietony o jędrnych pupach panów hydraulików, ale ciągle to jeszcze nie to.
Ciągle nie to.


  • RSS