ballada-z-trupem blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: kurodomowe-prace

Buu, wszyscy potencjalni goście po przeczytaniu notki pt. „Z pamiętnika…” zarzekają się, że mnie już nigdy-przenigdy nie odwiedzą. A to przecież chodziło jedynie o poetycką przesadę, a nie o gości! W zasadzie, gdy nie ma gości, to też robię to samo. Tyle że z gośćmi wszystko nieco dramatyczniej brzmi… :-)
Ale i tak dzień w dzień pralka, zmywarka, odkurzanie, wycieranie, przecieranie, przemywanie…
A mąż mówi: Co ty tak narzekasz? Siedzisz w domu i nic do roboty nie masz. Pranie robi pralka, zmywanie zmywarka…

Ciągle w kółko to samo!
Prać pościel, wyjmować z pralki pościel, wieszać pościel, zedejmować ze sznurów pościel, składać pościel, wkładać do szaf pościel – goście przyjechali – wyjmować pościel, oblekać pościel – goście śpią – goście wyjechali – zewlekać pościel, rzucać do prania pościel i apiat’ od nowa: prać pościel…
Opróżniać zmywarkę, segregować naczynia, wstawiać do szaf – goście piją, goście jedzą – wkładać do zmywarki, układać w zmywarce – uruchamiać zmywarkę – myje – wyjmować ze zmywarki – czyli apiat’ od nowa…
Odkurzać pokoje, myć podłogę w kuchni, przetrzeć przedpokój, odkurzyć salon – goście chodzą, goście śmiecą, goście kruszą – pojechali. Apiat’ od nowa…
Praca mnie nie frustruje. Tłumaczę. Ok, odeślę tłumaczenie i znowu nowe dostanę. Ale będzie inne, trochę inny temat, inne sformułowania, inne słownictwo, czasem nawet inny klient. A tu. Czuję się jak pies, który goni własny ogon. Kręcę się w kółko, gonię, dyszę. A ogon ciągle w takiej samej odległości ode mnie!


  • RSS