Pisałam już o Marcinkach, muszę więc wspomnieć, że jest jeszcze jedna niemiecka tradycja, którą z chęcią przejęłam – Adwent….
Nie chcę przez to powiedzień, że Adwent był „za moich czasów! w Polsce nieznany, co to to nie, ale
tradycje adwentowe nie były jednak tak pielęgnowane, jak w Niemczech. Nigdy nie robiłam, mieszkając w Polsce, wieńca adwentowego
 z jego czterema świecami (po jednej na każdy tydzień adwentu), nie piekłam ciasteczek i pierniczków, nie znałam kalendarza. Ok., kalendarz adwentowy to już czysta komercja. Ale jaka ładna… Zwłaszcza dla dzieci!
W ogóle to nie wiedziałam, skąd się wziął kalendarz adwentowy? I właśnie ostatnio znalazłam w 
internecie
, że wymyśliła go matka niejakiego Gerda Langa, który ongiś, jako dziecko w kółko zadawał jej to samo pytanie, które od wieków zadają dzieci „Kiedy w końcu będzie Boże Narodzenie? Jak długo jeszcze?” Matka przygotowała więc 24 małe pudełeczka, na każdym narysowała liczbę i do każdego włożyła ciasteczko. W ten sposób mały Gerd, otwierając codziennie jedno pudełeczko, mógł policzyć ile dni pozostało jeszcze do świąt Bożego Narodzenia.
Gerd Lang, który później założył własną firmę, podchwycił pomysł swojej matki i zlecił w 1904 r. wydrukowanie pierwszego adwentowego kalendarza w „München Lithografischen Kunstanstalt”. Kalendarz ten składał się z dwóch arkuszy papieru - na jednym wydrukowane były liczby, na drugim obrazki z aniołami. W każdy upływający dzień adwentu wycinało się jeden obrazek i naklejało na liczbę. Jakiś czas później (mniej więcej w latach trzydziestych) w arkuszu z liczbami Lang zlecił wycięcie okienek, a arkusz z aniołami podklejony został pod spodem. Z czasem zaczęły zanikać pierwotnie stosowane motywy chrześciańskie, zastąpione przez postacie komiksowe lub postacie z bajek. W dzisiejszych czasach można napotkać jeszcze kalendarze z obrazkami, ale bardziej popularne są te z czekoladkami lub z zabawkami. Od paru lat w internecie występuje kalendarze wirtualne, a najnowsza moda to kalendarze na komórkę. 
Ja od lat przygotowuję kalendarze dla dzieci sama. Choć w tym roku poklikamy chyba też online.