Znacie tę (przedwojenną chyba) piosenkę:
Bo ja się boję utyć
i tu i tam
no bo ja się boję utyć
co mam, to mam
lecz więcej ani rusz
ja ważyć nie chcę już
o nie, o nie
ja utyć boję się…
Więc ja odzyskałam figurę nastolatki. Znienacka. Smutne przeżycia ostatnich miesięcy spowodowały, że straciłam 10 kilo. Jestem chuda szprycha i wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że schudłam głównie w biuście i w pupie. Niedawno się nawet dowiedziałam od mojego męża, że wolałby mnie tłustszą. A ostatnio przeczytałam w wywiadzie z Marią Peszek, że bez piersi i tipsów nie mam szans na bycie skandalistką. Tipsów nigdy nie miałam (za dużo „komputeruję”), teraz jeszcze nie mam biustu… A tak chciałabym zostać skandalistką…