Dzisiaj syn mojej przyjaciółki ma urodziny.
Drugi raz w życiu bodajże. Choć lat ma już z siedem…
P. urodziła go 29 lutego, za 15 dwunasta. W nocy oczywiście. Miła położna, gdy ujrzała rozwarcie spytała, czy nie zechciałaby ona poczekać jeszcze, to dziecko urodzi się pierwszego marca i nie będzie problemów z urodzinami, ale jako że poród to przyjemność wątpliwa, P. wystękała tylko, że nie, że dziękuje, ale ona chce urodzić teraz zaraz już i w nosie ma urodziny dziecka. Czy będą co rok, czy co cztery lata. W danym momencie jest jej to kompletnie obojętne!!!