ballada-z-trupem blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2012

Dzisiaj syn mojej przyjaciółki ma urodziny.
Drugi raz w życiu bodajże. Choć lat ma już z siedem…
P. urodziła go 29 lutego, za 15 dwunasta. W nocy oczywiście. Miła położna, gdy ujrzała rozwarcie spytała, czy nie zechciałaby ona poczekać jeszcze, to dziecko urodzi się pierwszego marca i nie będzie problemów z urodzinami, ale jako że poród to przyjemność wątpliwa, P. wystękała tylko, że nie, że dziękuje, ale ona chce urodzić teraz zaraz już i w nosie ma urodziny dziecka. Czy będą co rok, czy co cztery lata. W danym momencie jest jej to kompletnie obojętne!!!
 

Zaczęłam pracę. Wprawdzie dalej na własny rozrachunek, ale przynajmniej wychodzę z domu.
Jestem Panią Nauczycielką!!! Niczym Ania z Zielonego Wzgórza.
Uczę języka niemieckiego i mam bardzo ambitną grupę. Wszystkie panie (bo to żeński kurs) bardzo są żądne wiedzy i nauka sprawia im widoczną radość. Po pierwsze poprosiły, żeby lekcje zaczynały się nie o dziewiątej, a już o wpół do (i to jest mój czysty zysk). Po drugie, skróciły przerwę z pół godziny na dwadzieścia minut (tu zysku nie mam, ale w czasie przerwy i tak nie odpoczywam, więc nic to). Po trzecie, także w czasie przerwy domagają się wyjaśniania nurtujących je problemów językowych. I tak jak w innej grupie (którą też uczę, ale tylko raz w tygodniu) panie przychodzą tak z 10 do 20 minutowym spóźnieniem, tak w tej są wszystkie raczej punktualne. W drugiej grupie za piętnaście dwunasta uczennice szurają już nogami (bo ta poprzednia nauczycielka je wcześniej do domu puszczała), w tej grupie pięć-dziesięć po dwunastej zwykle pytam: no co? Nie chcecie dziś iść do domu?

Ale jest to miłe. Zwłaszcza że prawią mi komplementy na temat mojego stylu nauczania :-)

Za to mój szwagier (Niemiec) na wieść, że uczę niemieckiego, orzekł z namysłam:
- No cóż… Uczyć może każdy… (das kann ja jeder machen)

- Cat Stevens – If I Laugh
- George Benson – In Your Eyes
- Whitney Houston – Didn’t We Almost Have It All
- Lionel Richie – Hello
- Herbert Grönemeyer – Flugzeuge
- Nena – Ich häng an dir
I jeszcze 16 „zabronionych utworów” dla nieszczęśliwie zakochanych wg Ildikó von Kürthy w Höhenrausch:
1. The Cripple and the starfish (Anthony and the Johnsons)
2. Sometimes I Feel Like a Motherless Child (Van Morrison)
3. One (Johnny Cash)
4. Sail away (David Gray)
5. If I Could Fly (Boy George)
6. I Don’t Wanna Talk about It (Rod Steward)
7. Into my Arms (Nick Cave)
8. In the Wee Small Hours of the Morning (Frank Sinatra)
9. Save Me (Aimee Man)
10. Where Did You Sleep Last Night (Nirvana unplugged)
11. Give Judy my Notice (Ben Folds)
12. The Blowers Daughter (Damien Rice)
13. One Day You’ll Dance for Me Ne York City (Thomas Dybdahl)
14. Take this Waltz (Leonard Cohen)
15. Giselher (Marius Müller Westernhaben)
16. Just a Mann (Los Lobos)
A co pasowałoby z polskich utworów? Może:
Moja małpa Bajmu
Tango Budki Suflera
Z nim będziesz szczęśliwsza SDM, a właściwie Stachury

„Es ist doch immer wieder erstaunlich, mit welcher Selbstverständlichkeit man Freunden Ratschläge gibt, an die man sich selbst noch nie gehalten hat. Geduld kann jeder haben? Wenn ich das schon höre! Dass ich so was überhaupt über die Lippen bringe. Man kann eben wunderbar weise reden, wenn man sich nicht entsprechend verhalten muss.
Aber so gehört sich das unter Freundinnen: Wenn du ihr sagst: „Ruf bloß nicht an”, ist euch beiden bereits völlig klar, dass sie sofort zum Hörer greifen wird, sobald du aus der Tür bist – so wie du es auch getan hast, als es ihre Aufgabe war zu sagen: „Ruf ihn bloß nicht an.”
Das macht eine Frauenfreundschaft aus: sich immer wieder gegenseitig den richtigen Rat geben, sich immer wieder gegenseitig verzeihen, dass dieser Rat nicht befolgt wird, und sich immer wieder gegenseitig dabei zu unterstützen, die daraus resultierenden unerquicklichen Folgen zu überstehen.”

Ildikó von Kürthy: Höhenrauschk S. 40-41

Prasówka

1 komentarz

W żyjących bliżej natury kulturach nie spotyka się czegoś takiego jak baby-blues, czyli lekkiej depresji pojawiającej się mniej więcej trzeciego dnia po urodzeniu dziecka – bo to nie wahnięcia hormonalne, jak się powszechnie sądzi, odpowiadają za pojawienie się tego spadku nastroju, ale właśnie aspekt kulturowy. Rzeczywistość, w której rola matki sprowadzona zostaje do zdegradowanej społecznie i pozbawionej wsparcia opiekunki na 24-godzinnym dyżurze, która w dodatku słyszy, że ponosi całą odpowiedzialność za przyszłą osobowość narodzonego właśnie dziecka, może zwalić z nóg nawet najodporniejszą osobę.”
Polityka 2/2012

http://www.polityka.pl/nauka/czlowiek/1523107,3,o-niezwyklych-relacjach-doroslych-i-dzieci.read
 

„Tu leży staroświecka jak przecinek
autorka paru wierszy. Wieczny odpoczynek
raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup
nie należał do żadnej z literackich grup.
Ale też nic lepszego nie ma na mogile
oprócz tej rymowanki, łopianu i sowy.
Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowy
i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę.”
Więcej…
http://wyborcza.pl/1,75475,11073657,Wislawa_Szymborska_nie_zyje.html?utm_source=Facebook&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza#ixzz1lE11TiPk
 


  • RSS