Mój mąż (Nie-Polak) śpiewa kolędę:
- Bóg się roodzi, oswobodzi…”
Poprawiam go z kuchni:
- Bóg się roodzi, noc truchleje…”
- Kto chleje?! – pyta zdumiony mąż…

***
To on zresztä parę lat temu wyśpiewywał:
- Bo uboga była, rąbek z głowy zdjęła… – przerywa, zamyśla się - hm, a po co ona u tego Boga była???