ballada-z-trupem blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2011

Deotyma jest ładną, postawną blondynką, odznaczającą się dużym poczuciem humoru. Swojego męża zdobyła przez przypadek, tragiczny dość, a jak już go pojęła, to w tajnym notesiku odkryła, że znajdowała się na pozycji czterdziestej szóstej. Zniosła to dzielnie i jest już szczęśliwą małżonką lat wiele.
Pożycie? Jakie pożycie po dwudziestu latach? – odpowiada zdumiona na zadane jej pytanie – po dwudziestu latach, to jak z bratem! Kto by żył z bratem? Dobrze nam się dzieje, żyjemy zgodnie, mąż mnie nie zdradza… - chwila zastanowienia - a może mnie zdradza? – lekki niepokój - kurczę, a może jednak zdradza??? A co tam – macha ręką – przecież się nie wymydli!!!

Masakra

3 komentarzy

Na urodziny założyłam nową kreację – mini, luźno spadającą (maskującą brzuch) o dużym dekolcie, z cieniutkiego weluru o beżowo-złotym kolorze. Oglądajc się w lustrze (wciągnięty brzuch, wyprostowane ramiona, nogi ustawione „na modelkę”, świeży makijaż), byłam sobą za-chwy-co-na. Laska!
Jako taka świetnie się na imprezie bawiłam. Piłam, szalałam, dawałam się obfotografowywać.
Właśnie przysłano mi zdjęcia…
Bez wciągniętego brzucha, z zaokrąglonymi ramionami wyglądam jak okrąglutki pluszowy miś. Który nie ma nic, ale to absolutnie nic zamaskowanego! Za to ma rozmazany makijaż… 

Wyrodna matka

3 komentarzy

H. jest wyrodną matką. Tak oświadczył mi ostatnio M., jej były mąż. Bo wyobraźcie sobie proszę, że wyjechała na trzy tygodnie do Polski i zostawiła dzieci same. Całą trójeczkę. I teraz biedne zadzwoniły do ojca, że mają już pustą lodówkę i co dalej. I on ojciec, pojechał ratować dzieci od śmierci głodowej i napełnił im tę lodówkę. I bardzo nim wstrząsnął fakt, że matka wyjechała, zostawiając dzieci same.
Dzieci mają dwadzieścia trzy, dwadzieścia jeden i osiemnaście lat…

Szkoła!!!

Brak komentarzy

Mam gimnazjalne dziecko. Ale jaja. A dopiero co szło do przedszkola…

Urodziny!!!

Brak komentarzy

Mam nastoletnie dziecko!!! W podróży mi się tak wynastoleciło. Wczoraj.

Dzieci się kłócą, męża to denerwuje, ja go uspakajam:
Rodzeństwo musi się kłócić, czytałam gdzieś, że dzieci w ten sposób trenują swoje społeczne kompetencje…
Mąż nie do końca przekonany.
Syn podsłuchuje.
Cięcie.
Nie dalej jak tydzień później:
Dzieci się kłócą, ja się denerwuję:
- Jak się natychmiast nie przestaniecie kłócić, to zaraz zwariuję – grożę
- Nie możemy się nie kłócić, mamusiu – syn mi na to – no bo co wtedy będzie z naszymi społecznymi kompetencjami????

*****


  • RSS