ballada-z-trupem blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2011

Syn: Mamusiu, ja już wiem, dlaczego jestem taki chudy!
Matka (z zainteresowaniem): No? dlaczego?
Syn: Bo wszystko, co jem spada mi w dół. No popatrz – pokazuje na dwie zapałczane kończyny – jakie ja mam grube uda!
Matka (z nieboskim zdumieniem): Ty masz grube uda?!?!?!
Córka (wtrąca się z zaangażowaniem): Noo. Ja też mam grube uda. Po tobie to mamy!

Gaduła

2 komentarzy

Dzwoni telefon, moja córka podnosi słuchawkę, a ponieważ stoi blisko mnie, słyszę cały dialog:
Córka: Halloooooo
Głos ze słuchawki: Cześć E., to ty?
Córka: Noo
Głos ze słuchawki: A jest mamusia?
Córka: Noo
Głos ze słuchawki: A mogę z nią rozmawiać?
Córka (nie ruszając się): Noo
Głos ze słuchawki: To możesz mi ją dać do telefonu?
Córka (nie ruszając się): Noo
Głos ze słuchawki (zniecierpliwiony): To daj!!!!!!!!!?
Córka nieśpiesznie podaje mi słuchawkę…

Pani T. opowiedziała mi anegdotkę. Nie nie, anegdotkę, raczej przypowieść.
Na szkolenie na temat „Zarządzanie czasem” przybyła masa managerów, cierpiących na brak czasu. Zabieganych, zadyszanych, niezdążających.
Referent, też człowiek „czasooszczędny” oznajmił zaraz na wstępie, że nie będzie prawił długich mów, tylko na konkretnym przykładzie przejdzie do meritum sprawy.
Wziął słoik, obok położył parę dużych kamyków, garść  mniejszych, garść piasku….
Najpierw nasypał piasek do słoika. Słoik był pełny i nie było szans coś jeszcze do niego zmieścić. Wysypał. Potem nasypał małe kamyki do słoika. Słoik był prawie pełny. Można było jeszcze co nieco do niego włożyć, ale niewiele. Wysypał.
Na koniec włożył do słoika duże kamyki. Szczeliny pomiędzy nimi wypełnił mniejszymi. A pozostałą wolną przestrzeń piaskeim. Do słoika weszło zadziwiająco dużo.
Jaki z tego wniosek? – zapytał referent.
- Że obojętnie jak pełny masz terminarz, zawsze jeszcze coś do niego wciśniesz! – dobiegły ucieszone głosy z sali.
- Błąd – odrzekł referent –
że musisz segregować. Nie robić wszystkiego pod rząd, tylko dobierać pod kątem ważności. Najpierw duże kamienie – to co dla Ciebie w życiu jest najważniejsze. Potem mniejsze. A dopiero, jak zostanie Ci trochę czasu, możesz wypełniać swoje życie piaskiem…

A. jest moim lustrem. Krzywym zwierciadłem. Chyba to dobrze, bo cholera, najwyraźniej ma rację!

Dlaczego tak trudno jest pogodzić się z tym, że ludzie są zawodni?
I dlaczego chce się stać zawodnym. Chodzi tylko o „witamy w klubie„? Aby stać się takim jak inni? Kiedyś punktem honoru było być słownym, punktualnym, dotrzymywać obietnic. „Polegaj jak na Zawiszy” – brzmiało dumnie. Teraz po prostu nie należy polegać. Teraz w modzie jest asertywność. Pod mottem: Mam was gdzieś, mnie ma być dobrze. A inni? No cóż, jak się nie oczekuje za dużo, to się nie jest zbytnio rozczarowanym. I co? I żadnych wartości już?
Czy ja naprawdę chcę się aż tak zmienić? Czy chcę być taka właśnie? Dziś tak, jutro tak? Bo mi się odmieniło?

Jak ja mam wychować dzieci do tego świata?!?! Nie potrafię! I chyba nie chcę…


  • RSS