ballada-z-trupem blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2010

Znów dostałam łańcuszkowe życzenia. Tym razem bez gróźb i próśb przesłania dalej. Ale dzielę się z Wami, bo są równie piękne, jak poprzednie:
Życzę Ci…
Życzę Ci filiżanki gorącej kawy, którą ktoś dla Ciebie zrobi
Nieoczekiwanego telefonu od starego przyjaciela
Zielonych świateł na Twojej drodze do pracy, albo sklepu
Życzę Ci dnia małych spraw, które Cię ucieszą
Najszybszej kolejki w sklepie.
Ulubionej piosenki w radio.
Twoich kluczy dokładnie tam gdzie ich szukasz.
Życzę Ci dnia pełnego szczęścia w perfekcyjnych dawkach, które dadzą Ci radosne poczucie, że życie uśmiecha się do Ciebie, obejmuje Cię i przygarnia, ponieważ jesteś kimś specjalnym.
Życzę Ci dni Pokoju, Szczęśliwości i Radości…

kazano mi przesłać dalej Irlandzkie życzenia. Zagrożono rokiem bez szczęścia, jeśli nie, a wieczną szczęśliwością, jeśli tak. Hm…. I co teraz? Nie lubię łańcuszków, ale nie lubię też żyć bez szczęścia. 
Więc opublikuje je tu, bez próśb i gróźb. Jeśli się komuś spodobają – proszę czerpać. Jeśli nie, też nie szkodzi. Zobaczymy ile latek mi się nazbiera ;-)

Irlandzkie życzenie dla przyjaciela mówi:
Niech zawsze będzie praca dla twoich rąk,
Niech w twoim portfelu zawsze będzie moneta albo dwie,
Niech zawsze świeci słonce w twoim oknie,
Niech przyjaciel zawsze będzie przy tobie,
Niech po każdym deszczu pojawia się tęcza,
Niech Bóg napełni twe serce radością…

i jeszcze:
Pracuj tak jakbyś nie potrzebował pieniędzy.
Kochaj tak jakby nikt nigdy ciebie nie zranił.
Tańcz jakby nikt na ciebie nie patrzył.
Śpiewaj jakby nikt cię nie słuchał.
Żyj jakby raj był na ziemi




 




Byłam na balu.
Teoretycznie miał to być grzeczny wieczór polskich kolęd, ale od razu było wiadomo, że będzie bal. I był.
Mówię Wam, zabiegane matki, zapracowane kobiety, zestresowane żony - nic tak dobrze nie robi, jak bal. Trzeba się przemóc. Się wyrwać, otrząsnąć, wyplątać się z omotujących kokonów, poodklejać od spódnicy lepkie macki, wybrać groch z popiołu, umyć się czarodziejskim mydełkiem i i… I już!!! Kopciuszek przepoczwarza się w księżniczkę, bądź przynajmniej w hrabinię w wieku słusznym i – w tany…
Nic to, że do tanga trzeba dwojga…

Czarny dół, czarna dupa, czarne myśli…

I jeszcze to rozliczenie podatkowe wisi jak miecz Damoklesa. Kto to był Damokles? 


  • RSS